Zapraszam na FunPage https: www.facebook.com KuchniaBakino

testy i opinie

środa, 28 maja 2014

W zeszłym tygodniu dostałam zaproszenie na warsztaty pod hasłem „Z wołowiną QMP dookoła świata”. Nie ukrywam, że były to dla mnie pierwsze warsztaty kulinarne na jakich byłam.

Natychmiast potwierdziłam swój udział :)

 

Warsztaty poprowadził szef Grzegorz Łapanowski wraz z uczestnikami programu Top Chef.

Spotkanie odbyło się w  przepięknej warszawskiej restauracji BOATHOUSE

 

W pierwszej części przedstawił nam nowe oblicze wołowiny QMP oraz opowiedział o nowoczesnych technikach obróbki kulinarnej wołowiny.

 

Martin Gimenez (zwycięzca pierwszej edycji programu Top Chef) pokazał jak przygotować idealnego steka. Dużo przy tym mówił o technikach smażenia steków, a wynikło z tego tyle, że nie ma jednego słusznego sposobu i każdy szef kuchni ma swój na jego idealne przyrządzenie ;)

 

Stek był absolutnie pyszny.

 

Do tej pory z wołowiną kojarzyły mi się takie potrawy jak tatar, bitki czy zrazy. Naturalnie nie znikną one z mojego kulinarnego repertuaru, ale zostanie on mocno rozszerzony.

Zaskoczona jestem na jak wiele sposobów można przygotować mięso wołowe. Jaką różnorodność technik mamy do wyboru.

Szybki obiad nie będzie już u mnie jednoznaczny z wyborem kurczaka. Z wołowiny można również stworzyć ‘szybkie’ dania. Pokażę to niebawem na blogu :)

Trzeba tylko koniecznie pamiętać, że wołowina wołowinie nie równa i warto wybierać tę najlepszą!

 

Poznałam też wiele nowych, ciekawych ziół oraz nieznane mi dotąd sposoby ich zastosowania i łączenia.

 

W drugiej części warsztatów zabraliśmy się za gotowanie. Podzieleni na cztery grupy, z pomocą szefów zabraliśmy się za przygotowanie 8 daniowego menu degustacyjnego.

 

Mi przypadły warzywa ;)

 

Po godzinie nadszedł czas na degustację i nie ukrywam, że była to najprzyjemniejsza część. Pierwszy raz miałam okazję jeść w systemie menu degustacyjnego i muszę przyznać zakochałam się w tym. Jest to absolutna kulinarna rozkosz. Ciężko było nie wzdychać przy kolejnych daniach.

 

Pierwszym daniem był rostbef grillowany na risotto z pęczaku z serem roquefort, pieczonym czosnkiem, palonym sianem oraz sałatką z musztardowca i portulak-clejtonia.

Odkryciem dla mnie było połączenie pęczaku z serem – świetny pomysł, który będę papugować. Sprawia, że kasz staje się naprawdę ciekawym dodatkiem do dania.

 

Następnie próbowaliśmy wołowiny przyrządzonej w stylu kuchni japońskiej z miso masło, pieczonym czosnkiem, demi, grzybami, orzechami, umami kombo i pak choi. Miso masło jest absolutnie bezbłędnym dodatkiem do wołowiny. Chińska kapusta pak choi jest przepyszna i wejdzie na stałe do mojego menu.

p.s. przyznam się po cichu, że zjadłam dwie porcje – najbardziej smakowało mi to danie

 

Potem jedliśmy zrobione przez mój zespół chimichuri fajita przygotowane z udźca wołowego bardzo cieniutko pokrojonego i krótko obsmażonego z dodatkiem cynamonu. Zawinięte było w fajita z dodatkiem świeżego szpinaku oraz pieczonej papryki. Podane ze śmietaną, sosem pomidorowym, kawałkami pomidora oraz sosem na bazie kolędry. Danie należy do kuchni ameryki południowej.

Świetny był sposób podania mini fajita w szklankach na których dnie były sosy.

 

Szczerze Wam się przyznam, że dalej się pogubiłam. Rozpłynęłam się w smakach i przestałam słuchać. Nawet pisząc ten tekst nadal się uśmiecham. Obejrzyjcie kolejne zdjęcia, myślę, że mnie zrozumiecie.

 

 

 

 

 

 

Bardzo się ciesze, że mogłam uczestniczyć w tych warsztatach. Była wyjątkowo sympatyczna atmosfera. Szefowie prowadzili je naturalnie, bez niepotrzebnego zadęcia.

 

Nie uważam się za speca w kuchni. Prowadzę bloga, aby dzielić się swoimi pomysłami, ale w żadnym wypadku nie czuję się na siłach aby kogoś uczyć. Obawiałam się, że nie odnajdę się wśród kulinarnych sław, a jednak były to zaskakująco mile spędzone 3 godziny.

 

Odkryłam też pewną zależność – dzięki dobremu jedzeniu człowiek staje się lepszy, milszy i bardziej uśmiechnięty.

Dziękuję

 

Do domu wróciłam z dużą porcją udźca wołowego więc spodziewajcie się nowych, wołowych pomysłów.

A już teraz na stronie http://www.kochamwolowine.pl/ znajdziecie doskonałe przepisy na dania z wołowiną oraz wiele informacji na jej temat.



Dostałam również prezent w postaci małego kompletu pojemników próżniowych marki VACUUM SAVER. Miałam w planach ich zakup więc bardzo mnie ucieszyły.

Niebawem opiszę jak się sprawdziły.

http://www.vacuumsaver.pl/smarty/uploaded_images/heigth480/152.jpg

sobota, 27 lipca 2013

Dostałam do przetestowania blender marki Philips i muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Do tej pory używałam taniego, plastikowego blendera ręcznego i dużego, kielichowego. Oba te sprzęty już trafiły do piwnicy ;)

Blender ręczny Philips

Pierwsze, co zauważyłam wyjmując blender z pudła to jego metalowa obudowa. Jest porządny, dokładnie wykonany, a nawet nieco ciężki, ale dla mnie to zaleta. W miarę rozpakowywania zaskoczyła mnie ogromna ilość akcesoriów. Bledner ma standardową końcówkę tnącą ze stali szlachetnej, litrowy dzbanek ze szczelną pokrywką, dwa rozdrabniacze – mały i duży, dodatkowe ząbkowane ostrze do rozdrabniania lodu oraz trzepaczkę. Cóż więcej można potrzebować w kuchni?

Blenderem zmiksujesz zupę, sos, koktajl itd. Można do tego użyć dołączonego dzbanka, a przyda się też do przechowywania, bo ma szczelną przykrywkę. Ma dwa rozdrabniacze z ostrzami. Mniejszy idealny np. do siekania ziół, orzechów, pestek czy małej ilości warzyw np. dla niemowlaka. W dużym łatwo można przygotować np. koktajle, a dzięki dodatkowemu ostrzu do siekania lodu można zrobić doskonałe drinki ;) Ma też końcówkę do ubijania piany, która radzi sobie też z mieszaniem gęstszych rzeczy, np. ciasta na naleśniki, sprawdza się też przy ubijaniu jajek na omlet.

Blender ręczny Philips

Blender wyróżnia się też mocą. Używając starego musiałam mocno dociskać owoce i słychać było, że silnik „męczy się”. Mając Philipsa robi się to z przyjemnością i dzięki dużej mocy trwa to dużo krócej. W końcu 700W robi swoje :)
Trzeba też zaznaczyć, że ma 5 prędkości miksowania oraz przycisk TURBO.

Na forach widziałam opinie, że jest głośny. Zupełnie nie miałam takich wrażeń. Co więcej, za testowanie blendera zabrałam się naturalnie, gdy dziecko raczyło zasnąć na drzemkę. Przygotowałam dwa dania zanim zorientowałam się, że nie zamknęłam drzwi do sypialni, a mimo to syncio spokojnie spał.

Mając tak dobry sprzęt odważyłam się przygotować samodzielnie pesto. Wyszło doskonałe, a praca zjeła chwilkę.
Polecam mój przepis: http://kuchniabakino.blox.pl/2013/07/Pesto-bazyliowe.html

pesto

Ze względu na porę roku musiałam też zrobić coś z owocami. Zdecydowałam się na kolorowy, warstwowy deser z dwóch musów owocowych i jogurtu – niebo w gębie.
Przepis najdziecie tutaj: http://kuchniabakino.blox.pl/2013/07/Deser-truskawkowy-z-jogurtem-kiwi-i-bananem.html

Deser


Nie rozwodząc się już dłużej – całkowicie polecam ten blender. Jest trwały, super mocny i absolutnie uniwersalny. Bardzo ułatwia i przyspiesza pracę w kuchni. Nie wyobrażam już sobie gotowania bez tego sprzętu!







Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów

Durszlak.pl

Top Blogi

Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl - moja galeria